1. Początek
  2. Zbigniew Butkiewicz
  3. Leokadia Niedzielska
  4. Tadesz Półkotycki
  5. Karol Zacharczuk
  6. Godzimierz Strejczek
  7. płk Stanisław Kiewro
  8. Produkcja
  9. Komentarze

Sybiracy

Wspomnienia z zesłania

Sybiracy
Wspomnienia z zesłania
Początek

"Nie zdarzyło się i nie może nigdy się zdarzyć, aby ktokolwiek w ZSRR był przedmiotem prześladowań z powodu swojego pochodzenia narodowego" - Stalin, Dzieła, t. XIII, Moskwa 1951, s.258

Historia zna wiele sposobów na prześladowanie ludności ze względu na jej narodowość, status społeczny czy wyznawaną religię. Obozy koncentracyjne, masowe egzekucje, zesłania godziły w podstawowe prawa człowieka, odzierały z człowieczeństwa. Nobilitowały oprawców, upokarzał ofiary. Nie inny los spotkał Sybiraków, masowo wywożonych w zimne trzewia ZSRR oraz na bezkresne stepy Kazachstanu. Stłoczeni w bydlęcych wagonach, dziesiątkowani przez choroby i mróz. Ich kości spoczywają dziś w nieznanych mogiłach przy szosach i torach. W lasach i na spękanej ziemi stepu. 

Sybir pochłonął wiele istnień, setkom tysięcy nie było dane wrócić do ojczyzny. Tym, którym się to udało, po dziś wspominają upokarzające warunki w jakich przyszło im żyć. Sybir pozostawił głęboką bliznę. Choć od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już 74. lata, to wciąż pamięć o doznanych krzywdach nie maleje. Dziś, ostatni Sybiracy powoli odchodzą, a wraz z nimi wspomnienia i opowieści z nieludzkiej ziemi. Przysiądźmy na chwilę i wysłuchajmy ich historii.

 

Zesłanie

" ... Z miast kresowych, wschodnich osad i wsi, Szkół, urzędów i kamienic i chat. Myśmy znów do Niepodległej szli, Jak z zaboru, sprzed dwudziestu lat. Bo od września, od siedemnastego, Dłuższą drogą znów szedł każdy z nas. Przez lód spod bieguna północnego, Przez Łubiankę, przez Katyński Las! Na nieludzkiej ziemi znowu polski trakt. Wyznaczyły bezimienne krzyże... Nie zatrzymał nas czerwony kat. Bo przed nami Polska - coraz bliżej! ... " - Hymn Sybiraków [posłuchaj]

 

Liczba Polaków zesłanych na tajgę do Sybiru stale rosła, szczególnie w okresie powstań oraz spisków patriotycznych, kierowanych przeciw carskiej władzy. Sybirski szlak przeszli konfederaci barscy po I rozbiorze Rzeczypospolitej w liczbie 10 tysięcy.

"Obrazki Syberii" grafika Michała Andriolliego.

Historia Polaków na Syberii rozpoczyna się już w 1582 roku, od początku pierwszych rosyjskich wypraw za Ural. W kronikach z tego okresu, możemy przeczytać o obecność Polaków z wojsk Stefana Batorego w ekspedycyjnych oddziałach moskiewskich. Kolejne informacje dotyczące Polaków zesłanych na Sybir pochodzą z XVII wieku. Ta część, która zamieszkała na Syberii dobrowolnie, pełniła różne funkcje m.in. zarządców przepraw wodnych, budowała twierdze oraz nadzorowała warzelnie soli. Zdecydowana większość trafiła tam jednak pod przymusem.

Także uczestnicy powstania kościuszkowskiego oraz żołnierze Księstwa Warszawskiego, zostali zesłani na Syberię. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku przybywało coraz więcej wspomnień związanych z Sybirem, który nazywano "więzieniem bez krat", "domem niewoli" czy "lodowatym piekłem". 

 

Syberia sowiecka

Syberia za czasów carskich zdecydowanie różniła się od tej pod panowaniem sowieckim. Natura oraz ostry klimat pozostały te same. Zmieniła się jednak władza. Odtąd bezlitosna i pozbawiona skrupułów, odzierająca z godności i wykorzystująca do cna. Syberia sowiecka, to łagry oraz karne posiołki rozsiane po nieludzkiej ziemi, w których szarość, brzydota i nędza były wszechobecne. W końcu Syberia znana z czasów sowieckich, to niewolnicza praca w skrajnie ciężkich warunkach. 

Apogeum zsyłek Polaków na Sybir to okres II wojny światowej. 1 września 1939 roku Niemcy napadli na Polskę. Kilkanaście dni później, 17 września również wojska ZSRR wkraczają do Polski. W skutek układu granicznego zawartego pomiędzy sowietami, a III Rzeszą pod okupacją radziecką, znalazło się pięćdziesiąt jeden procent terytorium Polski. Obszar ten zamieszkiwało 13,2 miliona ludzi. Kolejne miesiące wojny przynosiły, coraz to większe represje na Polakach. 26-28 października odbyło się Zgromadzenie Narodowe Białorusi i Zachodniej Ukrainy, a 01-02 listopada Rada Najwyższa przychyliła się do próśb przyłączenia zagarniętych ziem polskich do Imperium Radzieckiego. 21.11.1939 roku mieszkańcy terenów okupowanych zostali uznani za obywateli ZSRR pozbawiono ich tym samym obywatelstwa polskiego. 

W latach 1940 - 1941 doszło do czterech dużych zsyłek. Pierwsza z nich miała miejsce 09-10 lutego 1940 roku. Według polskich źródeł w głąb ZSRR zesłanych zostało 220 tys. osób. Źródła sowieckie podają liczbę 150. tys. osób. Polacy mieli stanowić siedemdziesiąt procent wszystkich wywożonych, pozostałe trzydzieści procent były narodowości białoruskiej oraz ukraińskiej. Podczas pierwszej deportacji, skoncentrowano się przede wszystkim na osadnikach wojskowych, oraz średnich i niższych urzędnikach państwowych, a także służbie leśnej. Deportowaną ludność przewożono do północnych obwodów RFSRR m.in. czelabińskiego, gorkowskiego, irkuckiego, iwanowskiego. Podczas pierwszej deportacji, umarło najwięcej deportowanych. Liczba mogła sięgać od trzech do czterech procent w pierwszych miesiącach zesłania.  Druga deportacja miała miejsce 13-14 kwietnia 1940 roku. Szacuje się, że objęła około 320 tys. obywateli. Oficjalne dane NKWD mówią o około 61. tys. przesiedlonych w większości do Kazachstanu.

Znaki X oznaczają miejsca masowych mordów. Obszary zakreskowane pokazują tereny, na które przesiedlano Polaków.

Druga deportacja była wymierzona w m.in. rodziny wrogów ustroju socjalistycznego, urzędników państwowych, wojskowych, policjantów, nauczycieli, kupców, przemysłowców, działaczy społecznych. Trzecia deportacja miała miejsce 29-30 czerwca 1940 roku. Ewidencja NKWD mówi o zesłaniu około 80. tys. osób. Polskie szacunki mówią o około 240 tysięcy. Osiemdziesiąt procent całości kontyngentu stanowić mieli Żydzi. Zesłani kierowani byli m.in. do Autonomicznych Republik Radzieckich: Jakuckiej, Maryjskiej oraz Komi. Czwarta, ostatnia duża deportacja rozpoczęła się 22 maja, a zakończyła się 22 czerwca 1941 roku. W tym czasie deportacji podlegały szczególnie osoby z terenów nadgranicznych. Wywożono przede wszystkim ludność, ze środowisk inteligenckich. Pozostałych uchodźców oraz rodzin osób aresztowanych przez NKWD, w trakcie drugiego roku radzieckiej okupacji. Według danych NKWD na tereny ZSRR zesłanych zostało ponad 40 tys. obywateli polskich z kresów wschodni. Polskie opracowania mówią o liczbie kilkukrotnie wyższej - 280 tys. Ustalenie dokładnej liczby osób deportowanych w latach 1940-1941, wydaje się nie możliwe. Według jednych badaczy deportowanych zostało od 800 tysięcy do miliona osób. Zdaniem innych liczba deportowanych była zdecydowanie mniejsza i wynosiła około 300 - 350 tysięcy osób.

 

Sybiru historie prawdziwe

Zbigniew Butkiewicz

Wigilia na bezdrzewnym stepie

"Widok szopki, łzy wzruszenia i uścisk matczynych rąk wywołały u mnie i u moich sióstr takie dziecinne, gorące marzenia: żeby zawsze było dosyć chleba, żeby wrócić do domu i spotkać się z tatą i żeby mama nie musiała płakać."

Marzenia dzieci, skazanych na wiele lat zesłańczego losu, były prozaiczne i odnosiły się do najprostszych życiowych potrzeb. Kromka chleba, trochę ciepła, wigilia przy wspólnym stole z całą rodziną, spotkanie po latach z tatą. Takie mieli marzenia. Kiedy 13 kwietnia 1940 roku do domu Butkiewiczów w Kobryniu wkroczyli żołnierze z gwiazdami na czapkach, na długie lata przekreślili marzenia o wspólnie spędzonej wigilii. Zbigniew Butkiewicz miał w tym czasie 7 lat. Noc z 13 na 14 kwietnia kompletnie odmieniła jego życie, skazując go na sybirski los. Miejscem jego zesłania został karny "Posiołek nr 27", oddalony kilkanaście kilometrów od Akmolińska (obecnie Astana - stolica Kazachstanu). Bezdrzewny step Kazachstanu zdecydowanie różnił się od krajobrazu zapamiętanego z beztroskich, dziecinnych lat spędzonych w Polsce. Różniła się także wigilia, od tej przy suto zastawionym stole przykrytym białym obrusem. Inne były także intencje modlitw, inne myśli dzieci oraz dorosłych skazanych na "Golgotę wschodu". Na bezdrzewnych stepach Kazachstanu, nie było szans na znalezienie zwykłej choinki. Często zastępowano ją więc "koluczką" - gęstą roślina, kulistą, która podobna jest do szarłatu. Przyozdobiona rybimi łuskami, ptasimi piórami, łańcuchami ze słomy oraz glinianymi figurkami. Zdecydowanie różniła się od zielonej choinki z polskiego domu. Jednak pozwalała poczuć świąteczny nastrój. Posiłek wigilijny także różnił się od tego zapamiętanego z Polskiego domu. Był bardziej skromny. Rolę opłatka pełnił chleb. Życzenia składane w wigilię na zesłaniu, u wszystkich były takie same - szybkiego powrotu do Polski.

"Wigilia, jedna z wielu tamtych"

Mapa zesłania

Leokadia Niedzielska

Polska szkoła w Toʻrtkoʻlu

Leokadie Niedzielską wraz z trojgiem rodzeństwa oraz rodzicami skazano na zesłańczy los 10 lutego 1940 roku. Tego dnia wraz z tysiącami innych osób, stłoczeni w bydlęcych wagonach zostali wywiezieni w mroźne krańce ZSRR. Najpierw do Solikamska na Uralu, później Toʻrtkoʻlu w Uzbekistanie, a następnie na wyspę Chortyca na Dnieprze.  Od jesieni 1942 do wiosny 1943 roku Leokadia Niedzielska chodziła do polskiej szkoły w Toʻrtkoʻlu nad rzeką Amu-darią w Uzbekistanie. Polskie dzieci w pierwszych latach zesłania do ZSRR, nie miały szansy chodzić do polskich szkół. Dopiero po porozumieniu Sikorski - Majski z dnia 30 lipca 1941 roku, doszło do rozluźnienia ciasno zaciśniętych więzów, co przyczyniło się do powstawania polskich szkół na zesłaniu. W Toʻrtkoʻlu dzięki staraniom pana Kołodziejczyka udało otworzyć się jedną ze szkół. Uczęszczały do niej dzieci od drugiego do piętnastego roku życia. 

"Polska szkoła w Toʻrtkoʻlu"

Mapa zesłania

Rosyjska szkoła

Dźwięk w filmie można uruchomić za pomocą prawego przycisku myszy i wybraniu opcji "włacz dźwięk"

Tadesz Półkotycki

"Pińsk został za nami. Do Pińska nie wrócimy, jedziemy do Polski".

Tadeusz Półkotycki urodził się w Pińsku 15 czerwca 1937 roku. Został zesłany wraz z matką oraz dwiema siostra na pogranicze Rosji oraz Kazachstanu. Wielotygodniowej podróży, nie przeżyła jego najmłodsza siostra. Ojciec wcześniej został aresztowany. Rodzina przebywała na zesłaniu do 1946 roku. Powrót to ojczystego kraju był możliwy, tylko pod warunkiem udowodnienia swojego pochodzenia. Nowym obywatelom  ZSRR , którzy zamieszkiwali tereny przedwojennej Polski, w ramach tzw. paszportyzacji kazano przyjmować radzieckie obywatelstwo. Rodziny, które odmawiały jego przyjęcia, poddawane były ciągłym naciskom oraz represjom.  Posłuchaj całości

"Daleka droga do domu"

Karol Zacharczuk

"Powiedziano nam, że przyjechaliśmy żeby pracować i zdychać, bo Polski nie było i nie będzie. Polsza zgniła"

Karol Zacharczuk urodził się 22 marca 1932 roku we wsi Hadyńkowce, aktualnie znajdującej się na terytorium Ukrainy. Podobnie jak tysiące innych Polaków, 10 lutego 1940 roku został zesłany wraz z bratem oraz rodzicami. Po wyjściu na stacji Barnauł, kazano im zasiąść  w saniach ciągniętych przez traktory, i zawieziono w głąb mroźnej tajgi do obozu Uczastok-90. Barak, który im przypadł, odbiegał od rodzinnego domu. Stare, spróchniałe drewno, niewielka izba, w której na pryczach i suficie znajdowało się robactwo. To były pluskwy, które dotkliwe gryzły dosłownie wszędzie. Ci, którzy próbowali oddalić się od baraku, na odległość trzech kilometrów mogli zostać rozstrzelani. 

 
"Polski nie było i nie będzie. Polsza zgniła"

Medale Karola Zacharczuka - kolejno od lewej: Złoty Krzyż Zasługi, Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, Krzyż Zesłańców Sybiru, Honorowa Odznaka Sybiraka

Godzimierz Strejczek

List z Syberii - czyta Maria Widerak-Strejczek

List z dnia 13 sierpnia 1945 roku

"Kochany tatusiu, parę dni temu otrzymaliśmy od tatusia trzy listy i od Zdzicha jeden. My jesteśmy wszyscy zdrowi i żyjemy tu nadzieją, że lada chwila nastąpi nasz powrót do domu. My tatusiu nie byliśmy jeszcze głodni gdyż mamusia stara się o nas jak może. Teraz zbieramy maliny i borówki. Nie masz tatusiu pojęcia jak tęsknimy za tobą, gdyż zbliża się szósty rok od naszego rozłączenia. Proszę nam napisać coś więcej o sobie. Gdzie jest ta ul. Łęcka, co porabiają w Domkach i Sosnowcu, czy tatuś nie wie coś o pani Springerowej i o panu Zygmuncie. Na tym kończę mój list. Całuję tatusia i ściskam -  Godek. 

PS. Prosze ucałować ode mnie Zdzicha i wszyskich w Sosnowcu i Domkach. Do szybkiego zobaczenia Godek ... "

Dźwięk w filmie można uruchomić za pomocą prawego przycisku myszy i wybraniu opcji "włacz dźwięk".
płk Stanisław Kiewro

"Zapomnijcie o waszej burżuazyjnej Polsce - Polski waszej nie ma i nigdy nie będzie. Nigdy do Polski nie powrócicie, tu pozostaniecie na zawsze. Nikt was nie zbawi i nikt wam nie pomoże ... "

"Zdjęcie zrobione w pierwszych miesiącach po przybyciu do miasta Stiepniak - było to lato 1940 roku. Prymitywna fotografia na skrzyni, ale w odzieży jeszcze z Polski - co tu trzeba zauważyć, że mama już nie miała stosownego obuwia do pozostałej częsci garderoby. Ja miałem wówczas cztery lata i sześć miesięcy, a siostra Janina dwa lata i jeden miesiąc".

Zesłanie w głąb ZSRR przebiegało zawsze podobnie. Niespodziewane nocne pukanie do drzwi rozdzierało panującą wokół ciszę. ‘’Zdzieś sowietskaja właść, otwieraj dwiery, bystrej!" - krzyczeli żołnierze uderzając kolbami o drzwi. Później rewizja, trudne pytania, płacz dzieci oraz ich matek. Na spakowanie żołnierze nie dawali zbyt wiele czasu. Co najwyżej godzinę. Rzeczy można było zabrać tylko tyle, ile mieściło się w rękach. Co zabrać, zostawić ciepłe odzienie i wziąć więcej jedzenia? A może zrezygnować z zapasów jedzenia i zabrać coś innego? Pod kolbami karabinów rodziny wyprowadzano na zewnątrz. Tam czekały sanie lub inny środek transportu . Stanisław Kiewro w dniu 10 lutego miał 4 lata i 12 dni, wraz z swoją rodziną został zesłany do miasta Stiepniak znajdującego się w Kazachstanie. Gdy ich aresztowano, nie mieli pojęcia dokąd wiozą ich żołnierze.  Sanie w końcu zatrzymały się na stacji Juraciszki. To był pierwszy etap podróży na Sybir. Stacja w tym czasie była punktem zbornym dla okolicznych zesłańców. Przybyłą na stację rodzinę umieszczono w bydlęcych wagonach, każdym z nich znajdowało się około 30-40 osób. W wagonach znajdował się piecyk węglowy oraz wycięta dziura w podłodze służąca do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Nie było w nim okien, więc po zaryglowaniu drzwi zapanował w nim mrok. Transport ze stacji ruszył 12 lutego 1940 roku.  Podróż na zesłanie przebiegała następującą drogą: JURACISZKI - MIŃSK - KOWEL - KURSK - WORONEŻ  - SARATOW  - SAMARA - UFA - CZELABIŃSK  -  GÓRY URAL - KURGAN - PIETROPAWŁOWSK - KAZACHSTAN i końcowy przystanek MAKINKA - łącznie ponad 3 400 km podróży, trzy tygodnie spędzone w ciasnym, śmierdzącym, bydlęcym wagonie. Gdy dotarli do stacji Makinka przewieziono ich  samochodami do oddalonego o 35 km miasta Stiepniak w obwodzie akmolińskim. 

Aresztowanie

Produkcja
Karol Gruszka: tekst, zdjęcia, filmy, produkcja
Marcin Nowak: montaż wideo, montaż audio

Przeczytaj pozostałe historie

Na Nikiszu | Zawód - grawer | Kruk

Komentarze
Komentarze
Komentarze
Komentarze